Wzięliśmy na warsztat rosyjski samochód GAZ 69 z 1961r. Zlecenie obejmuje pełną odbudowę i rekonstrukcję pojazdu.
Będziemy tu prezentować kolejne etapy prac, aczkolwiek radzimy uzbroić się w cierpliwość ponieważ mamy na to 2 lata.
Nadmienię że posiadamy, zbieraną od kilku już lat, bogatą dokumentację dotyczącą tych pojazdów.
To jest pierwszy z Gazików który trafił od nas w październiku 2009 i jednocześnie był prowodyrem całego remontu.
Zaczęło się zbieranie drobiazgów, elementów wyposażenia, elementów których brakuje w tym egzemplarzu.
W lutym 2010 trafił się kolejny Gaz 69 do obejrzenia ... okazało się że ma całkiem przyzwoite nadwozie, z zewnątrz proste, niepowgniatane blachy, nie naprawiane domowymi sposobami oraz posiadające dużo oryginalnych drobiazgów ...... zostało kupione. Niestety jak to w Gazach jest ...... ktoś wyciął środkową część przedniej grodzi celem wstawienia innego silnika.
Tego samego dnia informacja od właściciela kupionego właśnie gaza zaprowadziła nas do starszego pana który w swoim życiu miał niejednego Gaza 69. Pan ten okazał się kopalnia wiedzy i części. Po dość długich rozmowach odkupiliśmy od niego oryginalny silnik dolnozaworowy w stanie BARDZO DOBRYM. Właściciel twierdził że ma on przebieg około 10000 km. Zdjęcia nie oddają niestety stanu rzeczywistego który, jak się okazało już u nas w warsztacie, jest naprawdę fenomenalny.
Znajomość zawarta ze starszym Panem zaowocowała w niedługim czasie otrzymaniem całej masy ORYGINALNYCH NOWYCH części do Gaza 69. Rozruszniki nożne, prądnice, felgi, resor, stacyjki, wycieraczki, skrzynia biegów, katalog części wydawnictwa MON 1973r, instalacja elektryczna, korbowody, filtry, oraz wiele drobiazgów których sami jeszcze nie skatalogowaliśmy.
Obraz podłogi po piaskowaniu:
Nie zrażamy się tym i ochoczo bierzemy się do pracy. Jej efektami są nowe elementy blacharskie oraz możliwość powielania naszego wyrobu. (więc jeśli potrzebujesz jakieś elementy do swojego Gazika zapraszamy do współpracy)
Wycięliśmy główna belkę spinającą nadwozie w całość. Uzupełniliśmy ubytki w słupkach i wspawaliśmy wcześniej przygotowaną nowiutką belkę. Jak widać na fotkach dbamy o szczegóły i drobiazgi których nie będzie nawet widać. Prace nie idą w dużym tempie, poświęcamy autku około 20 godzin tygodniowo. Niestety dbałość o szczegóły pożera mnóstwo czasu stąd pozornie marne efekty z których jednak jesteśmy bardzo zadowoleni.